
W dniu 05 sierpnia zagościliśmy na poznańskiej Malcie, gdzie drugi dzień stacjonowała e-sportowa karawana. Byliśmy, widzieliśmy, zdjęcia zrobiliśmy, wywiady nakręciliśmy, a więc brakuje tutaj jeszcze podsumowania. Może zacznę trochę nie poprawnie politycznie od tego, czego mi, jako osobie w jakiś sposób związanej z e-sportem brakowało. A była to tylko jedna, jedyna rzecz związana z pewny zwrotem, dokładniej rzecz biorąc chodzi mi o to stwierdzenie: „e-sportowa karawana”. Co, do drugiego członu tego zwrotu nie mam obiekcji, to do pierwszego muszę się leciutko przyczepić. Czytając tu i ówdzie „e-sportowa karawana”, sam nawet posługując się tym zwrotem w newsach na temat TTP, byłem przekonany, że ten "e-sport" będzie wyraźnie podkreślany i promowany, podczas przystanków Trick Trucka. Niestety, będąc na miejscu poza bannerami cyberareny i cybersportu oraz plazmą, na której w rotacji leciała reklamówka cybersportu z ideą e-sportu nie widziałem, ani nie słyszałem nic więcej.
fot. własne zbiory - TTP 36i6, 05 sierpnia 2009, Poznań
O przepraszam, prawie zapomniałem o bardzo miłej dziewczynie zakładającej konta na cybersporcie oraz sprzedającej startery 36i6 (kupiłem jeden dla kubeczka i podkładki pod myszkę). No dobrze, ale jak to, przecież był tam neqs i rekativ!? Tak, obaj panowie byli na miejscu, jednak powiedzcie mi szczerze, kto spoza grona graczy, które na Malcie reprezentowało może 5% wszystkich odwiedzających zna te osoby? No właśnie nikt : / Niestety, idea sportów elektronicznych poza wyżej wymienionymi elementami nie była propagowana w Poznaniu. Powiecie, że się czepiam i macie rację, bo co ma 5% osób do 95%? Może mam trochę inną wizję szerzenia idei e-sportu wśród osób, które nie mają o nim zielonego pojęcia. To, tak na początek, aby dalsza cześć tego podsumowania nie wyglądała, tak jakbym w kantorku na naczepie wziąłem kopertę z dolarami. Ogólnie sam przystanek oceniam na 5+, zresztą jak większość odwiedzających, z którymi miałem okazję porozmawiać. Zacznijmy od tego, jak to wszystko wyglądało w oczach przechodnia niemającego zielonego pojęcia o tym, że istnieje coś takiego jak sporty elektroniczne. Świetne show, skacząca bryka, konsole i komputery, na których można grać za free, siatkówka, DJ, który zapuszcza hiciory wprost z muzodajni. Czego chcieć więcej? Po prostu świetne miejsce, do którego można przyjść z dzieckiem, wyciągnąć je na dwór, usadzić przy jednym z komputerów czy przy konsoli i patrzeć na jego promienny uśmiech poszerzający się z sekundy na sekundę.
fot. własne zbiory - TTP 36i6, 05 sierpnia 2009, Poznań

